wtorek, 24 stycznia 2012

tajemnicza więź z Hildzią

Leżę na szpitalnym łóżku i czekam na kolejne badanie. Nagle dziarskim krokiem wchodzi 70letnia babcia i wybiera łóżko obok mnie, z resztą innej opcji nie ma. Na pozór wydaje się być bardzo dobrze zorganizowana i zaradna. Wita się ze mną i od razu nawiązuje kontakt. Ma na imię Hildegarda, urodziła się w 1939 roku koło Kwidzyna, ma ciekawą historię życia, interesuje się sportem, co dzień czyta Dziennik Bałtycki i ogólnie jest bardzo oczytana. Od razu podłapuję z nią wspólny język, wydaje się, że ona doskonale rozumie współczesne życie młodych choć swoich dzieci nie ma. Rozmawiam z nią na temat planów obwodnicy, platformy cyfrowej, komórek. Jest w temacie. Zastanawiam się czy i ja będę tak potrafiła się komunikować za 40 lat. Z godziny na godziny jej gadulstwo zaczyna mi przeszkadzać. Buzia jej się nie zamyka a ja czuję, że potrzebuję chwili samotności, o którą w szpitalu jest bardzo trudno. Obok mnie leży jeszcze 66letnia Stenia, oczekująca na operację wycięcia macicy. Pani Stenia jest prostolinijna i ma w żyłach handlarską krew. Lubi libację i dobrą zabawę. Zaczyna rozmawiać z Panią Hildzią. Ich rozmowa przynosi mi wielki ubaw. Zaczynam się śmiać, Stenia też. Cały brzuch mi chodzi a ja boję się, że śmiech może wywołać skurcze i za moment mogą mnie zawieźć na porodówkę. Wychodzę więc z sali i próbuję opanować emocje. Starcza na krótko. Wchodząc znowu słyszę głośny śmiech Pani Steni i dystyngowane dialogi Pani Hildzi. Starcie się tych dwóch światów wywołuje mnóstwo śmiesznych gagów.
W nocy otwieram okno, bo w sali panuje duchota. Nagle słyszę kichnięcie Hildzi. Zamykam więc okno. Rano dowiaduję się, że Hildzia jest przeziębiona i że w nocy zmarzła. Wpadam w poczucie winy i staram się ją ratować: pożyczam jej płyn do płukania gardła i daje sól emską, po salach szukam Rutinoscorbin. Hildzia nie może mieć infekcji przed operacją, o czym wspomina ordynator. Ona ukrywa przed nim prawdziwy stan zdrowia. Ja mam coraz większe wyrzuty sumienia. Okazuje się, że Hildzia jest alergikiem i astmatykiem, szybko więc znowu nawiązujemy kontakt. Rozmawiamy zupełnie od serca podczas nieobecności Pani Steni i Kamili. Za chwilę wołają ją na badania przedoperacyjne a ja życzę jej powodzenia. Zostaję sama na sali i z godziny na godzinę zaczyna mi brakować Hildzi. Co więcej zaczynam za nią mocno tęsknić. Jej operacja wydaje mi się trwa w nieskończoność i się martwię, że wdarła się jej jakaś infekcja. Oczekuję w napięciu na jej powrót. W między czasie idę na swoje badania i jak wracam widzę Hildzie na sali pooperacyjnej, przykrytą dwoma kocami i dwiema poduszkami. Upewniam się czy jest przytomna. Jest. Staram się do niej coś mówić a ona podnosi głowę i odpowiada. Mówi, że bardzo ją boli. I mnie boli - pomyślałam na widok tak kruchej istoty. Staram się jej towarzyszyć, ale nie na długo, bo dostaję wypis i muszę zorganizować sobie zwolnienie w sekretariacie. Na koniec idę jeszcze raz się pożegnać i jak wychodzę ze szpitala jest mi ogromnie smutno, że ona tam zostaje.

podczas naszej nieobecności

spadł śnieg i po raz pierwszy zamieścił swój wpis tata




niedziela, 22 stycznia 2012

Pierwszy dzień od taty...

Trudno jest pisać o sobie. Wolę pisać o snach, o myszołowie lub pisać wiersze, ale kiedyś trzeba spróbować.
     A tymczasem życie toczy się coraz szybciej i szybciej jakby pędziło z górki, a przecież to dopiero "przednówek" narodzenia nowego człowieka-naszej ukochanej córeczki.

Dziś nauczyłem się, że można być życzliwym i cierpliwym dla najbliższych tylko, jeśli się chce i pamięta o tym.

Zdecydowałem, że obok miłości będzie mnie prowadziła w życiu cierpliwość. Obie wartości dedykuję moim dziewczynkom!

wtorek, 10 stycznia 2012

mój portret

nowy tydzień

_______________________________________________
przez moją niezdarność nocną pojechaliśmy do szpitala, gdzie zrobili mi USG i KTG
zmierzyli ciśnienie i wysłuchali tętno płodu
przetarliśmy szlaki na izbie przyjęć, więc za niecałe 2 m-ce będziemy wiedzieć co i jak
najciekawsze jest to, że podczas oczekiwania na przyjęcie cały czas prawie stałam
bo wszystkie krzesła były zajęte i nikt nie czuł się w obowiązku by ustąpić miejsca ciężarnej

chcieliśmy pomiędzy badaniami a szkołą rodzenia wyskoczyć na coś do jedzenia do KFC
bo R. był głodny, przyjechał prosto po pracy a ja ostatni posiłek jadłam 4 h temu
ale niestety badania się przedłużyły a my prosto z izby przyjęć popędziliśmy na wykłady ze szkoły rodzenia
czułam już wówczas moje zmęczenie stresem pourazowym i badaniowym
a jeszcze w ten dzień umówiliśmy się w Gdyni Fikakowie na obejrzenie wózka dla Kruszyny
wykłady niestety się przedłużały i nie mogliśmy już wysiedzieć
w końcu wyszliśmy po przeszło godzinie i poszliśmy do KFC
potem prosto pojechaliśmy na oględziny
i ten etap dnia był dla nas przemiłym akcentem
bo sprzedający okazali się bardzo życzliwymi ludźmi
a wózek był w bardzo dobrym stanie
kupiliśmy go za niewielkie pieniądze 
a mamy prawie wszystko:
gondolę, spacerówkę, osłonkę na nóżki, fotelik, adapter, parasolka, folia przeciwdeszczowa, torba
oboje z R. wyjechaliśmy z Gdyni z dobrymi emocjami

niedziela, 8 stycznia 2012

kilka słów

________________________________________________________
wstałam dziś o 4:30 i zaczęłam przeglądać strony z kołderkami, kocykami, pościelą dla maleństw
                       jakoś szybko mi się to znudziło
                                    i przeszłam do wyszukiwania nowego aparatu z
możliwością nagrywania filmików HD i dobrym dźwiękiem STEREO
                                                                            zdałam sobie sprawę, że wyszukiwanie sprzętu         
                         elektronicznego, samochodów bardziej mnie wciąga
                           niż szukanie  kremików, prześcieradełek i kołderek
       jestem w stanie szybciej wyłapać  różnice i zapamiętać parametry techniczne :
w aparatach: matryca CCD czy CMOS, jasność obiektywu, zoom optyczny, filmiki HD
w samochodach: diesel czy benzyna, rok produkcji, zużycie paliwa, awaryjność, dostępność części itp.
a w kremikach, kołderkach, ceratkach, wkładkach, materacykach jakoś nie potrafię się odnaleźć

__________________________________________________________
czytałam, że dzieci w pierwszych miesiącach życia widzą jedynie obrazy w odległości 30 cm
zaś największe bodźce dostarczają im obrazki  kontrastowe
postanowiłam więc zrobić Kruszynce prezent i powycinałam kilka stworków z białego bloku technicznego i powklejałam je na kartkę czarnego arkuszu, poniżej widoczny efekt:


kupiliśmy również z R. w IKEI pacynki paluszkowe, one również stymulują rozwój Kruszynek



                   
R. miał pomóc mi w wprowadzeniu zapisków ciążowych, ale nie może się przemóc w pisaniu na forum
może któregoś ranka obudzę się i znajdę tu kilka jego złotych myśli

 R. znajdę tu coś któregoś dnia od Ciebie?

________________________________________________
dziś zrobiliśmy sesję zdjęciowo-ciężarową
                                       efekt był bardzo imponujący jak na pierwsze podejście
                                                                            wyszukaliśmy mnóstwo gadżetów
                        ja zrobiłam sobie delikatny makijaż
  ubrałam czarne obcisłe ciuchy,
                                       aby uwydatnić mieszkanko Kruszyny i przystąpiliśmy do akcji...
                                                                                    niestety słońce nie było naszym sprzymierzeńcem
                                                               szkoda również, że nie mamy jasnego obiektywu Nikkora 50mm/1.8 na którego się czaję od kilku tygodni
                         kilka zdjęć zamieszczę po przyjściu z kościoła
                                                                                 <wczoraj mieliśmy kolędę>

piątek, 6 stycznia 2012

filmik z kruszynką

przypomniało mi się, że mam filmik z kruszynką

anioł

Pewnego razu było dziecko gotowe, żeby się urodzić. Więc któregoś dnia zapytało Boga: 

- Mówią, że chcesz mnie jutro posłać na ziemię, ale jak ja mam tam żyć, skoro jestem takie małe i bezbronne?
- Spomiędzy wielu aniołów wybiorę jednego dla ciebie.
On będzie na ciebie czekał i zaopiekuje się tobą. 


- Ale powiedz mi, tu w Niebie nie robiłem nic innego tylko śpiewałem i uśmiechałem się, to mi wystarczało, by być szczęśliwym?
- Twój anioł będzie ci śpiewał i będzie się także uśmiechał do ciebie każdego dnia.
I będziesz czuł jego anielską miłość i będziesz szczęśliwy.

- A jak będę rozumiał, kiedy ludzie będą do mnie mówić, jeśli nie znam języka, którym posługują się ludzie?
- Twój anioł powie ci więcej pięknych i słodkich słów niż kiedykolwiek słyszałeś, i z wielką cierpliwością i troską będzie uczył Cię mówić.

- A co będę miał zrobić, kiedy będę chciał porozmawiać z Tobą?
- Twój anioł złoży twoje ręce i nauczy cię jak się modlić.
- Słyszałem, że na ziemi są też źli ludzie. Kto mnie ochroni?
- Twój anioł będzie cię chronić, nawet jeśli miałby ryzykować własnym życiem.
- Ale będę zawsze smutny, ponieważ nie będę Cię więcej widział.
- Twój anioł będzie wciąż mówił tobie o Mnie i nauczy cię, jak do mnie wrócić, chociaż ja i tak będę zawsze najbliżej ciebie.

W tym czasie w Niebie panował duży spokój, ale już dochodziły głosy z ziemi i Dziecię w pośpiechu cicho zapytało:

- O, Boże, jeśli już zaraz mam tam podążyć powiedz mi, proszę, imię mojego anioła.

- Imię twojego anioła nie ma znaczenia, będziesz do niego wołał:
"MAMUSIU".


środa, 4 stycznia 2012

do kogo jest podobna?




We wtorek przyjechaliśmy do Gdańska rozentuzjazmowani nowymi zdjęciami Julci...
już w 22 tc były widoczne pewne podobieństwa do mnie, ale teraz jak zerknęliśmy na zdjęcie było to bardziej oczywiste ...
podczas badania u lekarza wyrwało mi się: "ale dlaczego ma taki garbaty nosek" po czym Julcia strzeliła focha i odwróciła się tak, że nie było jej widać...
stan fascynacji trwał do środy ... nagle coś co jest jedynie odległym planem staje się coraz bliższe, bardziej realne ... zaczęłam grzebać w zdjęciach, szukać podobieństw i efekt widoczny jest powyżej