środa, 28 grudnia 2011

nie tak miało być

Oczekując Świąt wyobrażałam sobie, że najlepszym przygotowaniem do nich będzie ranne chodzenie na roraty. Tydzień poprzedzający święta miał być próbą walki z porannym lenistwem i dowodem wierności. Zaczęło się już w czwartek 17 grudnia, kiedy odwiedziła mnie M. z Jankiem. Potem zjedliśmy z R. biedronkowego ananasa, który jak na polskie warunki był nadzwyczaj słodki. Po zjedzeniu zaczęło mnie szczypać gardło, pomyślałam "przejdzie" - nie przeszło. W niedziele ból gardła przerodził się w zanik głosu, zaczęłam smarkać, kaszleć na potęgę. Bolał mnie cały brzuch od wysiłku odkaszliwania. Taki minęły moje urodziny :-( 
Bez większej świadomości religijnej, z nutą rozdrażnienia wkroczyłam w ostatni tydzień przedświąteczny. Wydawało się, że choroba uaktywnia się jedynie w nocy. Wtorek - kiedy odprowadzałam mamę na dworzec - czułam się silna , na tyle, że wychodząc z samochodu nie ubrałam szalika ani czapki < przez gapiostwo raczej >  We wtorek umówiłam się z alergologiem, który badając mnie powiedział, że nie jest źle, brak zajętych oskrzel, brak ropniaków w gardle - rzekłby "zwykłe przeziębienie". Uradowałam się! na przeziębienie zawsze i wszędzie trzeba brać:
- rosół
- inhalacje z rumianku
- płukać gardło solą emską
- jeść dużo czosnku i cebuli < czego nie robiłam na samym początku, bo miałam zgagę od nich >
- przeczyszczenie nosa
Zabiegi trzeba wykonywać cierpliwie, bo efekt będzie widoczny dopiero po 4 dniach.
Alergolog na wszelki wypadek przepisał mi antybiotyk DUOMOX i powiedział, że jeśli w ciągu 5 dni nie przejdzie to już trzeba wziąć antybiotyk. Daleka byłam od tego w tamtym czasie. Z każdym jednak dniem zamiast poprawy zauważałam lekkie pogarszanie się mojego stanu zdrowia. I było to dla mnie o tyle dziwne, że wszelkie sprawdzone sposoby nie działały < nie wiedzieć czemu >
Przyszedł piątek - dzień wyjazdu do rodziców, z przezorności postanowiliśmy z R. , że pójdę przebadać sobie klatkę piersiową do przychodni. Tam przyjęła nas Chi Chang Chu- Romańczuk, która potwierdziła brak szmerów na oskrzelach. Przepisała mi lek do płukania gardła i powiedziała, że przedłużająca się infekcja może być niebezpieczna dla dziecka. Przestraszyłam się i po południu dzwoniłam już do swojego gin-lekarza. Powiedział, że mam wziąć antybiotyk, jeśli do niedzieli nie przejdzie.
Trochę nie mieściło mi się w głowie to, że mogłabym wziąć taką dawkę chemii  dla Maleńkiej. Ale w głowie cały czas pozostały mi słowa Chi Chang Chu - infekcja jest groźna dla płodu. W aptece zrobili mi płukankę na gardło złożoną z witaminy A, E itp. Początkowo, nie chcieli jej zrobić przed świętami, ale powiedziałam, że jestem w ciągu i mam przedłużającą się infekcję, więc zgodzili się zrobić jeszcze tego samego dnia. Minęła sobota, która nie przyniosła ulgi, kaszel się nasilał i łapałam się już wszelkich sposobów ratunku. Rano w niedzielę przyszła niepewna pewność, aby wziąć antybiotyk. No i wzięłam. Posłuchałam 3 lekarzy i mam nadzieję, że będzie dobrze. Aktualnie jest środa - po świętach - i dopiero infekcja zaczyna słabnąć.
Tak więc, Boże narodzenie minęło pod znakiem walki z infekcją, pojawiło się pomiędzy jedną nieprzespaną nocą od kaszlu a drugą. Zupełnie nie tak jak to sobie wyobrażałam. I nie wiem co mam sobie o tym wszystkim myśleć, jak zinterpretować ostatnie wydarzenia i co będzie dalej. Nie wiem...

sobota, 17 grudnia 2011

Ania z Majeczką


kołysanka

szkoła rodzenia

__________________________________________________________________________
od tygodnia chodzę do szkoły rodzenia
prowadzi ją mało uśmiechnięta położna Agnieszka
wczoraj  razem ze mną był R., mówiła o masażu kolki oraz o tym, jak wielką rolę odgrywa dotyk

waga pokazuje już 11 kg więcej i trochę się niepokoję, że to z powodu cukrzycy ciążowej
ostatnio jakoś specjalnie nie unikałam słodyczy a w piątek zrobiłam mistrzostwo świata:
zjadłam 4 słodkie rogaliki na śniadanie + 4 czekoladowe cukierki i nagle
poczułam silne kołatanie w środku
pamiętam, że podobne odczucie towarzyszyło mi kiedy wypiłam glukozę 50g w Invicie
zmierzyłam glukometrem poziom cukru i o zgrozo cukier był na poziomie 130 (max 120)
postanowiłam bezwzględnie podporządkować się zaleceniom lekarza i stosować dietę bezcukrową
oczywiście w ramach rozsądku, bo wkrótce święta i inne okazje
kiedyś nie mieliśmy z R. problemu pociągu cukrowego, potrafiliśmy nie jeść przez kilka miesięcy
a teraz kiedy niejedzenie słodyczy jest takie ważne to nie stosuje się
R. wygląda mizernie, od dwóch dni oczyszcza wątrobę i nic nie je, pije sok z wyciśniętych marchew
jutro zaczyna delikatnie wracać do normalnej diety, waży 78 kg
szkoda, bo wiele się natrudziliśmy, żeby przybrał na wadze i cieszyliśmy się jak waga pokazywała 82kg... no ale niestety badania wykazały, że ma zapalenie jelita
czeka na niego antybiotykowa kuracja :(
w kuchni Rafał montuje pozostałą część szafek
remont więc powoli znajduje się na finiszu

mistrz fotografii

Artur Tabor zginął 2 lipca 2010 wskutek tragicznego wypadku podczas pleneru zdjęciowego 
w Mongolii. 
Fotograf miał 42 lata. 












niedziela, 4 grudnia 2011

nowy trymestr

_________________________
                         minął listopad... u nas pod znakiem remontu kuchni:
                                                                                        skuwanie starych kafli, usuwanie mebli,
                                                  wiercenie, tynkowanie, cekolowanie,
układanie kafli, fugowanie, malowanie i oczekiwanie na szafki,                       
                                                                                           nie wspominając o podróżach do sklepów, 
                                             o aranżacji, o projektach, o udoskonaleniach, o oświetleniu etc....


                                         nie wyobrażam sobie urządzania całego domu na raz!

                        
   znajomi projektowali komplet szafek do swojego mieszkania przez 8 lat
                                                                                                        pomysł dojrzewał, przeobrażał się pod wpływem codziennego użytkowania,
                                                             aż w końcu doczekał się realizacji

Julia rośnie, ma około 30cm i waży 700-1000kg
                                                                      czasem zastanawiam się czy jej tam dobrze
                                          mam wrażenie, że nie poświęcam jej dostatecznej uwagi
                                                                                                                choć teoretycznie czasu mam wiele

zapisałam się do szkoły rodzenia
                                                 zobaczymy co i jak

za oknem ponuro, deszczowo, jesiennie
                                                    można poddać się <jeśli ktoś ma do tego wybitne skłonności>
                    chęci nicnierobienia, nicnieczytania, nicnietworzenia
                     
                         

sobota, 5 listopada 2011

świat dziecka

                            Dzięki dziecku wraca do nas świat, który utraciliśmy. 
Świat pełen cudów. 
Jaskrawość kwiatów. 
Migotanie płomienia. 
Motyl. Liść. Ptak. 
Wszystko jakby na nowo stworzone. 
Wspaniałe. 
Możemy to zobaczyć niewinnym okiem dziecka. 
I radość dziecka staje się naszą radością. [Pam Brown]

zima wkrótce

zima wkrótce 
a tymczasem jesienna aura za oknem

piątek, 4 listopada 2011

kuchnia

___________________________________________________no i stało się
                             remont kuchni stał się faktem
                                            wczoraj odwiedził nas Rafał i pokazał próbniki
będzie czekał aż R. uporządkuje starą kuchnię
                      tzn. zdemontuje obecne szafki, skuje kafelki, przełoży prąd w inne miejsce,
                                                                                                        wycekoluje i położy gres na podłogę

                                      powiedzieliśmy, że zajmie nam to ponad tydzień
                                                                   i że będzie mógł wtedy przyjechać i ściągnąć wymiary 
         choć teraz już wiem, że te prognozy były dość przejaskrawione

                                              zamówiliśmy pomoc, jutro przyjeżdża mój tata
                      w tygodniu ma odezwać się Wiesław od instalacji
jeśli nie zjedzie z delegacji będziemy w czarnej dziurze

                                            a ja będę musiała zrobić kilka maratonów po marketach i wybrać jakieś     kafle, okap, taborety, lampy
              
  najbardziej obawiam się braku wierności odwzorowania
                                             tego co mam w głowie na rzeczywistość

                nie raz zdarzyło się, że obraz w głowie dalece odbiegał od tego co powstało
                                                 choćby np. przedpokój, który w moim wyobrażeniu miał zupełnie inne kształty kolory
                       mam nadzieję, że do kuchni  znajdę odpowiednie środki wyrazu

                                              efekt Moja Droga będziesz mogła zobaczyć przed świętami

jabłecznik

__________________________________________________________________________________



                           no niestety talentu do pieczenia ciast nie mam
                                                                         to już kolejne nieudane ciasto
                                                
                                     po takich kulinarnych ekscesach zawsze powtarzam sobie
               że już nigdy więcej
                                a potem próbuję jeszcze raz
                                                     z podobnym skutkiem
 

                                 mam nadzieję, że Asia i Be docenią moje starania

                                                                                      Droga K. może i Ty przyjdziesz i skosztujesz?

niedziela, 30 października 2011

nosek jak kartofel

_________________________
                                w piątek byliśmy na badaniu USG, podczas którego mogliśmy
              podejrzeć świat Julii... i zobaczyć rysy jej twarzy:
                                                                   nosek jak kartofelek
                                                                   usta szerokie, wydatne, papuaskie
                                                                   oczy szeroko osadzone
                                     oboje z R. stwierdziliśmy, że Maleńka na razie ma więcej podobieństw do mnie i jeśli też włosy będzie miała po mnie to do szpitala trzeba będzie zabrać grzebień do ich układania



                                           poniżej zdjęcia robione przeze mnie i przez R.




                                          










                                                  

poniedziałek, 24 października 2011

pierwszy kopniaczek

____________________________
                                  wczoraj poczułam pierwsze ruchy Maleńkiej
                                                                              trudne do zarejestrowania dla początkującej
          przyszłej mamy
                               a jednak udało się!
                                        -  to tak jakby delikatne muśnięcia <małe kopniaczki>
                                                                słabiuteńkiego stworzonka
                                                                                                          małej myszki

                      a przedwczoraj udało mi się podsłuchać serduszka Maleńkiej
                                                                                                        bije pięknie dla mamy i taty
                                                                         
      tak więc  pełna kontrola dzieciątka rozpoczęta
                                             oby w porę umieć się wycofać 
                                                                                           

Sopot okiem R.

_________________
                byłabym egoistką gdybym nie zamieściła zdjęć R.
                                                                                             więc zamieszczam :-)






Sopocki plener

_______________________

                      Droga K. poniżej przesyłam Tobie zdjęcia z sobotniego pleneru
       tego dnia czułam się wyjątkowo
                         stałam się kolekcjonerem pięknych zjawisk
                                                                  oblanych jesiennym słońcem

                                  taki dzień zdarza się bardzo rzadko
                                                     próbowaliśmy z R. podtrzymać sobotniego ducha
                                                                                                                      następnego dnia  
ale niestety już nam się to nie udało <...>